
Myślę, że każdy ma jakiś fetysz... Są oczywiście te bardziej wstydliwe i powiedzmy neutralne. Są błahostki i przedmioty pożądania z grubej rury. Ja dziś o mojej miłości do przeglądania stron wnętrzarskich i może 'fetysz' to za dużo powiedziane, ale po prostu kocham i jaram się niektórymi elementami wystroju wnętrz, odkładając zdjęcia do folderu z inspiracjami, 'na zaś'. Możecie sobie więc wyobrazić moje przyszłe mieszkanko, które na razie jest tylko i wyłącznie w mojej głupiej głowie.